sobota, 4 grudnia 2010

wspominki






Śnieg jest cudownym zjawiskiem pogodowym.Myślę,że zima to najpiękniejsza pora roku dlatego,że daje początek i koniec.Początek nowego roku i nowego życia .Koniec starego roku i starego  zycia.Pozostaje jeszcze brokatowość,narniowość i to cudne skrzypienie pod butami.Teraz siedzę u rudzika i szalejemy .Oglądamy  stare filmiki , smiejemy się same z siebie i z tego jak wyglądałyśmy w sensie 'pasztetowym'.Zmontowałyśmy gifa i zaraz uciekamy poszaleć.
Ale serio wyglądałam jak pasztet ,przechodziłam dziwne etapy ,zakładałam sukienke na spodnie na to koszulkę i duuużo rzemyków,albo obcinałam swetry ,albo kupowałam za duże ciuchy bo chciałam się ukryć i wyglądałam jak wieloryb.A teraz jak patrzę w lustro to stwierdzam że bajucha o brzydkim kaczątku się sprawdza.

ps.lambadziara w języku moich przyjaciół to dziewczę poginające do gliwickich klubów w przedziwnym wieku od gimnazjalnego do kryzysu zmarszczkowego która to wyrywa wszystko co się rusza,poniżając się i upijając.zazwyczaj chętna do bójki i pierwsza w kolejce do solarium.



a to ja cztery lata temu.ale miałyśmy z rudą fazeeeeeeeeeee.buhahaha

3 komentarze:

Aquamarine pisze...

Zdajesz sobie sprawę, jaka jesteś śliczna?

Liris pisze...

Beton dziękuje za wyjaśnienie :D I rozumiem, że do wrocławskich klubów, też mogę to wykorzystać.

Pani La Mome pisze...

Jak można nawet pomyśleć, że było się pasztetem?!
Kiedy znajdziesz się na orbicie wieku zmarszczkowo-desperackiego, stwierdzisz, że byłaś pięknym dziewczęciem;)