czwartek, 2 grudnia 2010

Empty heart forever Til your body turns to dust





coż nowego? nic.
fajnie jest.za oknem wygląda jak w Narnii (popularne blipowe skojarzenie szafiarek)
a ja się ratuję rajstopami,getrami,sukienkami,swetrami,herbatą z malinami i o dziwo nauką.mianowicie odkryłam że im więcej coś robię to mniej myślę o całym źle wokół mnie.np.w książce musierowicz "opium w rosole" jest taki cudny opis zimy,że śnieg przykrywa całe zło.i coś w tym jest.wszystkie kąty i kanty zostały przykryte.
nie mam ekstra super zdjęć ponieważ brak mi czasu.ale postaram się.
generalnie to w niedzielę biba u dziadka,jutro zuchy i tany tany .

strasznie chciałabym napisać tu dużo rzeczy.ale nauczyłam się milczeć.nauczyłam się słuchać swojego serca.
i wogóle mam ZAJEBISTĄ !!! sąsiadkę.panią marysię.pani marysia ma coś koło osiemdziesiątki.i idę do niej na herbatkę.jakoś za chwilę.

4 komentarze:

Rudziara pisze...

zazdroszczę tej umiejętności słuchania serca... :)

Anna pisze...

ah napiłabym się takiej cherbaty z malinami ....

nauzykaa pisze...

Po kryzysie można próbować od bólu uciec - w sen, w depresję, w alkohol - albo zagłuszyć go pracą. Patrząc przyszłościowo, to drugie to zdecydowanie lepsze wyjście :)
Powodzenia.

nalevka pisze...

Moja droga zdolna Lolu.. pamiętaj, że co nas nie zabija to nas wzmocni, znam to z autopsji. Czasem coś się kończy, żeby mogło się zacząć coś jeszcze lepszego. Życzę ci tego z całego serca bo na to zasługujesz :)