sobota, 13 listopada 2010

to ja się skarże.

a więc skarże się.
primo na tabletki anty bo to dawka hormonow ktora rujnuje zycie psychiczne (oczywiscie nie wszystkim)
wiec je odstawilam.tak,zwierzam sie wam tu z tego bo uwazam ze trzeba o tym glosno powiedziec,naprawde trzeba je dobrze dobrac,a mi nie wyszlo,no coz damy rade.

secundo
dzisiaj znowu bylam w szpitalu ,chcialam tu dac jakies czadowe zdjecie z kroplówką i moim usmiechem na twarzy. ale to by było makabryczne
lekarze nie wiedzą co mi jest.diety pilnuje i takie tam
ale polska sluzba zdrowia jest do d*****zwijajac sie z bolu czekalam na karetkę 40 minut,w końcu mama wezwała taxi.
generalnie idę do szpitala,tylko wiecie najpierw muszę iść do lekarza rodzinnego zeby mnie skierowal do tego szpitala,ale to podobno zaden problem ,musze tylko bardziej zwijac sie z bólu niż w rzeczywistośći żeby mnie przyjęli.
 tertio (czy jak to się piszę)

zdjęcie rentegenowskie czyli tzw "przeglądówkę" robił ojciek mojego kolegi z którym ganiałam jako berbeć po placu zabaw.
cholera,musiałam pokazać cycki .ale to tylko badanie,ale wiecie zawsze to nieswojo jak zdajesz sobie sprawe ze ostatnio cię facet widział jak latasz po drabinkach na podwórku.

to ja się już poskarżyłam.

i nie ważne co mi jest.
pokonam gnoja!

1 komentarz:

Eule pisze...

chyba Cię nie pocieszę, żaden lekarz po chyba setce badań nie wie co jest mojemu dziecku - o zgrozo, a jak sama leżałam w szpitalu zauważyłam że lekarze nie są w stanie zdiagnozować połowy osób!!!