czwartek, 1 marca 2012

So much money in the world and so little in my pocket.

 Kończy mi się urlop. I jakoś chęci do życia i pracy mniej. Jeszcze trzy dni temu byłam zachwycona swoim planem na życie i najbliższe dwa miesiące,ale nic to. Jutro wracam do domu ze słodkiego lenistwa w ramionach Mężczyzny i startuję. Tylko najpierw muszę się rozbiec.Wiesz Ty drogi 'czytelco', że nabyłam iPoda nano i nawet się nim nie jestem w stanie nacieszyć? Serio, nie cieszy mnie ostatnio nic. Ale żeby nie ględzić ani tym bardziej nie smucić biorę się w garść (tak tym tym razem siebie a nie tabliczkę czekolady) i cóż.


Kupię sobie perfumy, ponieważ Panna Amanda z TEGO  bloga zainspirowała mnie do miłości zapachowej. Tak więc znalazłam swój zapach i żadne fm-y tudzież inne 'podrabiarki' już nie przekonają mojego portfela do taniochy. Nie, nie jestem 'burżujem'. Ale czy to nie fajnie używać oryginalnych zapachów, którymi nie musimy pryskać się co 10 minut? Zajebiście wręcz. 

Ale to tylko moje małe zdanie na ten temat.  


 W zasadzie znalazłam swoje dwa zapachy. Vintage od Kate Moss o którym trąbie i trąbić będę wszędzie bo jestem w nim zakochana. Mam przeogromne wrażenie że ktoś wyjął moją duszę i wlał do tego skądinąd ładnego flakonu. Tak więc, jeśli chcesz poznać moją duszę zapoznaj się z powyższym zapachem i nie, nie przesadzam.

Drugi to Mexx Woman.Podkradałam go kiedyś mamie, Ostatnio będąc w Douglasie zauroczył mnie tak samo jak Kate Moss za pierwszym razem, także zacną 60 ml dopisałam już do kwietniowych wydatków.


Z ostatnich odkryć,wysokie miejsce na mojej beauty liście zajmuję puder do ciała również z Douglasa ( jak na razie nie widziałam tańszego zastępcy). Jest to przeuroczy flakon z różową pompką rodem z baśni tysiąca i jednej nocy tudzież toaletki hrabiny von coś tam.Kupując ostatnio Kate, zaintrygowała mnie owa butelka . Spytałam co to, a przemiła Pani poprosiła o mą dłoń w celu demonstracji. Tak więc wzięła i prysnęła i proszę Państwa wszystko się cudownie mieniło. Zakochałam się i postanowiłam że gdy majowe obietnice się spełnią to ten puder stanie na mej półce i będzie uświetniał wszystko co uświetniać trzeba będzie. A kosztuje 59,99. Warto. Życie jest za krótkie, trzeba szaleć (moje zakupowe credo).


Oprócz tego standardowo Neutrogena , oliwka ,milion balsamów do ust i żyję. Jakoś przetrwałam tą mam nadzieję kończącą się zimę.


A gdyby ktoś pytał o wygładzanie to polecam peelingi cukrowe z Dax'a są do tego stopnia super że po każdym użyciu sama siebie bym zjadła. Nie mówiąc o Mężczyźnie. 

wtorek, 28 lutego 2012

I can do everything.




Ciuchy, ciuchy. Stęskniłam się za wami więc wracam. Lookbook poruszył moje modowe serce. 
Generalnie włożyłabym wszystko z powyższych stylizacji, uwielbiam jak jest prosto, kolorowo, wygodnie i jak ciuch ma w sobie to coś. A teraz wiem że mogę wszystko. Już za tydzień zaczną się radykalne zmiany, których efekt zwieńczę ogromną porcją lodów z bitą śmietaną. Byle do maja. !

sobota, 25 lutego 2012

From Library with love.

Gdybym miała wybrać miejsce w które wracam najczęściej, byłaby to biblioteka. Doprawdy, nie rozumiem ludzi którzy nie czytają książek. Ja osobiście je pochłaniam, połykam pożeram wciągam. Jasne, zdarza się czasem że wieczór spędzam niekonstruktywnie przy komputerze w wyniku czego wyrzuty sumienia wielkie jak Rosja nie dają mi spokoju. Ale... wracając do tematu bibliotecznego, spacerując wczoraj pomiędzy tymi wszystkimi magicznymi regałami pełnymi historii, danych, ilustracji, tabelek, programowania komputerowego doznałam niebywałego olśnienia. Mam ogromne biblioteczne szczęście. 


ZAWSZE ZNAJDUJĘ KSIĄŻKĘ KTÓRA RATUJE MOJE JESTESTWO OD UPADKU.


I to wcale nie flirciarstwo z mojej strony. W książkach jestem szczerze zakochana. 
Lubię smakować gryźć i robić inne pseudo erotyczne rzeczy ze słowami autora. Książkowy seks.
Bardzo fajny. 


Lubię też pisać. Naprawdę. Słowo- takie fajne narzędzie emocjonalno- twórcze. Jak piszę i rysuję czuję się lepsza. A gdy do tego wszystkiego oddaje się czytelniczym rozkoszom to czuję się ZAJEBISTA , tak moi drodzy, nic tak nie uszlachetnia człowieka jak dobra przeczytana książka która wnosi coś cokolwiek w życie. Problem  (chociaż nie wiem do czego to tak naprawdę zakwalifikować ) polega na tym że się z tym nie obnoszę. Nie epatuję ode mnie książkowo czytelnicza żądza wszelkiego zachwytu,i dzielenia się nią wśród ludzi. Jestem typem obserwatora a swoje wywiady środowiskowe zachowuję dla siebie przetwarzając je na tym blogu i dzieląc się nimi z wami. Albo raczej z Tobą i z Tobą i ewentualnie z Tobą bo tylko garstka tu zagląda. 


Co lubię?




Kiedyś usłyszałam fajne zdanie : ' Uważam że wszystkie książki ,które zostały napisane warto a nawet należy przeczytać' i ni chuja nie wiem kto to powiedział)  W każdym bądź razie zdanie wzięłam sobie głęboko do serca i czytam, tak po prostu czytam. Chyba zawsze miałam łatwiej, nauczyłam się czytać w wieku wczesno-przedszkolnym wyraźnie i płynnie więc książki łykałam jak czekoladę. 


Zaczęło się od Astrid Lindgren. Klasyka sama w sobie, uwielbiam ' Dzieci z Bullerbyn' (nawet zainspirowały mnie do samodzielnego wyrwania mleczaka za pomocą nitki i klamki od drzwi) Kto nie czytał ten dupa bo to klasyka dziecięca sama w sobie. Nie wspominając Karlssona z dachu, Pippi oraz zwariowanej Madiki z Czerwcowego Wzgórza


Z powyższą Madiką i Dziećmi z Bullerbyn wiąże się Warszawska historia  z moją siostrą w roli głównej i innymi Stołecznymi wariacjami. Tak więc dla mnie książka to nie tylko książka. 




Literatura jest jak perfumy które pryskam na swoje ciało zależnie od pory roku. Bo co ja poradzę że jesienią i zimą namiętnie zaczytuję się w książkach o zabarwieniu kulinarnym, kryminalnym, thrillerach i innych mrożących krew w żyłach opowiastkach.


Natomiast latem Mój drogi ...latem wyłazi ze mnie szydło z worka. If You know what I mean.


' Jeździec Miedziany ' Pauliny Simmons czytany w gimnazjum z wypiekami na twarzy do tej pory wywołuje u mnie podekscytowanie , szczególnie gdy czytam sceny erotyczne pomiędzy Tatianą a Aleksandrem ( uderzenia gorąca gwarantowane), właśnie 'Jeździec' to książka która towarzyszyła mi w młodzieńczym buncie oprócz Pidżamy Porno, za dużych swetrów i tuzina nieszczęśliwych miłości. Problem z tą książką jest tylko taki że jak już wlezie w Twoją romantyczną duszę to za cholerę nie wyjdzie. 


Mam niespokojną emocjonalną duszę, która z jednej strony kocha stabilizację, natomiast z drugiej jest żądna emocji przygód, niedopowiedzeń 'itepe'. Takie są właśnie książki które czytam.


Z biblioteką jest generalnie tak samo jak z chodzeniem do second handów : daję się zaskoczyć.


Pod wpływem seansu kinowego pierwszej części sagi Larssona ' Millenium' poszłam za ciosem i kupiłam z marszu całą trylogię. Zdania nie mam, nigdy nie byłam typem podążającym za modą, wiele rzeczy muszę przetrawić a następnie zaadaptować. I tak jest właśnie z ową trylogią, świadczy o tym fakt że utknęłam w połowie części trzeciej i za cholerę nie mogę sięgnąć po nią znowu.


MUSIEROWICZ
Z panią M. Musierowicz przygodę zaczęłam jeszcze mieszkając w Pyskowicach za sprawą Idy Sierpniowej. Nie znam innego pisarza , który z takim ciepłem opisywał relacje rodzinne przeplatające się z gotowaniem i historią miłosną w tle. Od tej pory kocham majowe burze, leśne krajobrazy i zacne fiaciki 126p.




KALICIŃSKA
Z tą panią miałam kilka podejść w zeszłym roku. Najpierw stwierdziłam że matko kochana baba nie potrafi pisać. Ale że jestem człowiekiem który zawsze daje szanse , zaproponowałam jej podejście drugie i tutaj niespodzianka. Feria smaków, doznań, mazurskich pejzaży i prostych ludzi. I tak oto całą trylogia ' Rozlewiska' zawitała na mojej półce. Lubię te książki. Po prostu lubię.




RUIZ-ZAFON
Miód dla oczu, balsam dla duszy żądnej strachu i przygód. ' Cień wiatru' , boże jak myślę o tej książce to mam DOSŁOWNIE ciary na całym ciele. Wszystkie jego książki są tak samo przeze mnie odbierane, w pewnym momencie wiem ,że dalej czytać nie powinnam, że to nie na moje nerwy, że znowu w nocy będzie stała obok mojego łóżka laska z ' The Ring' no ale to na nic, wciągam się  i przepadam. Gdybyście widzieli mój debilny wyraz twarzy pełen skupienia , zmarszczone czoło, kciuk w buzi, wypieki na policzkach. 




W  sumie to ja tak bym mogła bez końca o książkach które kocham bo jest ich najwięcej, ale zazwyczaj jest tak że gdy chcemy coś koniecznie opisać to zapominamy o tym najważniejszym. I tak jest dokładnie i tym razem.




Czytanie to raj .


Czytajcie.


Lola.



sobota, 18 lutego 2012

Big Life Plan.

Podobno na życie trzeba mieć plan. Już sam wybór gimnazjum, ogólniaka powinien nas kształtować na całe życie o ile nie na karierę zawodową. Poszłam do 'plastyka', bo chciałam być kimś , kto zmieni dotychczasowe patrzenie na sztukę jaką jest ilustracja. Średnio się udało. Piszę to bez żalu, bo wiem że w sumie mogę cały czas wszystko. Tak, śmierć wielu wspaniałych postaci w przeciągu kilku miesięcy dała mi wiele do myślenia. Postanowiłam przewartościować kilka spraw nie dających mi spać do tej pory.

Pierwsza 

Nie podchodzę w tym roku do matury. Wiem, fala protestów zaleję moją głowę zewsząd ale nigdy w życiu nie robiłam nic wbrew sobie, zaczęłam już w przedszkolu stanowczo odmawiając marchewki z groszkiem zasmażanej na 'wymiocinową' breję. Kurde fuj.

Nie czuję tego. Wiem że bez tego papierka nie pójdę na studia i inne bla bla bla.

Ale wcale nie twierdzę że robić jej nie zamierzam. Obiecałam samej sobie że w przyszłym roku zdobędę dojrzewający papierek ku chwale babci dziadka i wielu innych a nawet i samej sobie.


W sumie dlaczego na życie trzeba mieć plan?



A co jeśli owego planu nie ma?
Ja nie mam , to znaczy miałam ale średnia możliwość spełnienia doprowadziła mnie do 'obżarczej' depresji.

Druga

Remont, nie tylko ten w duszy ale też dosłowny remont pokoju. Meble w Ikea wybrane, kolor ścian powiedzmy że też . Ma być jasno , przestronnie a zarazem kolorowo. Czyli tak jak w moim życiu.
Wiosenne porządki w szafie też mile widziane, jak wyjdę z długów to 'boskie conversy' dostaną wejściówkę do mojej garderoby.

Trzecia

Inspirować.